Twoje punkty R
Zamknij [X]
Przykładowa wiadomość ...

To najlepszy czas na stworzenie systemowego programu repatriacji...

9:47 23 grudnia 2019
twitter.com/LSASaero
Mamy najniższe bezrobocie w historii? Brakuje rąk do pracy? To najlepszy moment, by pomyśleć o tysiącach Polaków mieszkających na Wschodzie. Po pierwsze, z punktu widzenia naszego interesu gospodarczego. Po drugie, z punktu widzenia społecznej odpowiedzialności i solidarności. Lepszego momentu na stworzenie systemowego programu repatriacji może już nie być - czytamy na stronie fpg24.pl.

 

Wiele firm, w tym także spółek Skarbu Państwa, by choć częściowo rozwiązać problem braku pracowników, zaczęło tworzyć programy, mające pomóc w ściągnięciu do naszego kraju w celach zarobkowych Nepalczyków, Hindusów, Pakistańczyków i Bóg wie kogo jeszcze. Dużo lepszy pomysł, który wymaga co prawda podjęcia pewnego wysiłku, choć przede wszystkim dobrej woli i zaangażowania, przygotowała i planuje wdrożyć w życie firma LS Airport Services SA. Warto podążyć tym śladem. Docelowo chodzi bowiem o stworzenie rządowego, wspólnego dla wszystkich spółek z udziałem Skarbu Państwa, systemowego programu repatriacji. 

– Jeśli mamy ściągać pracowników z innych krajów, to dlaczego nie pomyśleć o Polakach i potomkach Polaków mieszkających za granicą? Szczególnie rodaków z Kazachstanu, ale też z Armenii, Azerbejdżanu, Gruzji, Kirgizji, Tadżykistanu, Turkmenistanu, Uzbekistanu czy azjatyckiej części Rosji. MSWiA szacuje, że Polaków i osób polskiego pochodzenia podlegających prawu repatriacji jest ok. 60 tysięcy. Z roku na rok liczba osiedlonych repatriantów co prawda wzrasta, ale wciąż są to liczby bardzo niewielkie. W roku 2014 było to 198 osób, w ubiegłym 765 – tłumaczy Marcin Świegocki, Dyrektor Biura Zarządu w LS Airport Services SA.

LS Airport Services to spółka państwowa, która zatrudnia ponad 3,5 tys. osób, przez co jest największym pracodawcą w branży lotniczej w Polsce. Wraz z PLL LOT S.A. i innymi państwowymi spółkami z branży lotniczej wchodzi w skład powołanej w październiku 2018 r. Polskiej Grupy Lotniczej. Zapewnia obsługę naziemną samolotów, pasażerów i ładunków dla ponad 50 przewoźników z całego świata. Firma jest obecna na pięciu polskich lotniskach: w Warszawie, Modlinie, Gdańsku, Krakowie i Katowicach i planuje dalszy rozwój. Oczywiście jak wiele innych dużych i średnich przedsiębiorstw (zresztą nie tylko spółek Skarbu Państwa) boryka się z brakiem rąk do pracy.

– Pomysł stworzenia programu repatriacji narodził się spontanicznie. Szczerze mówiąc, ideę tę podsunął mi podczas prywatnej rozmowy mój serdeczny kolega, aktywnie działający w Radzie Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa. Pomysł został bardzo entuzjastycznie odebrany przez pracowników Biura Zarządu i spotkał się z pełną akceptacją władz Spółki. Przygotowaliśmy założenia do projektu i zaczęliśmy je realizować – opowiada Marcin Świegocki. – Nawiązaliśmy współpracę m.in. z Polonijnym Centrum Nauczycielskim, które prowadzi kursy językowe dla repatriantów. To podczas takiego kursu kolega z biura, Piotr Łuczak przeprowadził prezentację naszej spółki, dzięki czemu odezwało się do nas kilku repatriantów z zapytaniem o pracę. To był impuls, który pokazał, jak duży potencjał tkwi w programie repatriacji. Ogromny entuzjazm do projektu wykazał Ośrodek Adaptacyjny w Pułtusku. W ośrodku jednorazowo przebywa ok. 120 repatriantów. To tam właśnie przygotowujemy wizytę promującą możliwości pracy w naszej firmie z prezentacjami multimedialnymi, filmami, także w języku rosyjskim i najnowszymi rozwiązaniami VR w technologii 3D. Pozwalają one każdemu uczestnikowi takiego wydarzenia przenieść się bezpośrednio na płytę lotniska Chopina i uczestniczyć w obsłudze naziemnej należącego do PLL LOT samolotu Boeing 787 Dreamliner bądź do hangaru technicznego i wziąć udział w tzw. przeglądzie ciężkim turbośmigłowego samolotu pasażerskiego. Wrażenia niezapomniane. Dla zainteresowanych, po takim pokazie, planujemy organizować wycieczki po lotnisku przybliżające specyfikę pracy przy obsłudze samolotów.

Pracownicy spółki dodają, że nawet jeżeli ktoś nie zdecyduje się na podjęcie pracy na lotnisku, to dzięki tego typu prezentacji jest duża szansa, że będzie o tej możliwości opowiadał innym i w ten sposób realizował najskuteczniejszy i niezwykle potrzebny dla realizacji tego projektu tzw. marketing szeptany.

Pomysł, który narodził się w LS Airport Services, można, a nawet trzeba, przekuć w coś większego i systemowego – w coś w rodzaju rządowego programu wsparcia repatriacji. Dyrektor Świegocki wspomniał o udziale w narodzinach tego projektu Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa. Jednym z celów, jakie od swojego początku realizuje to stowarzyszenie, jest program Kapitał Polonii. To projekt, która ma zachęcać do inwestowania lub podejmowania innych form aktywności gospodarczej w Polsce naszych rodaków i ich potomków mieszkających za granicą. Rządowy program wsparcia repatriacji jak ulał wpisuje się właśnie w Kapitał Polonii, stąd wsparcie dla tego pomysłu i zaangażowanie się w jej realizację również przedstawicieli Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa.

Co istotne, dla realizacji repatriacji systemowej nie trzeba tworzyć żadnych nowych podstaw prawnych, bo te już istnieją. Obowiązek troski o wszystkich Polaków rozsianych po świecie wynika przecież z Konstytucji RP, a sprecyzowany jest w znowelizowanej niedawno ustawie repatriacyjnej z preambułą, która zamyka się jasnym imperatywem, że „powinnością Państwa Polskiego jest umożliwienie repatriacji rodakom, którzy pozostali na Wschodzie”. Spółki, które zdecydowałyby się włączyć w realizację tego projektu, powinny pamiętać, że wiele kłopotliwych na starcie kwestii pomoże im rozwiązać wspomniana ustawa o repatriacji. Gwarantuje ona dopłatę do kosztów utrzymania, najmu mieszkania, remontu mieszkania, kursów językowych, kursów zawodowych, tzw. osobę wspierającą do pomocy repatriantom starszym, z problemami językowymi itp. Pracodawcom ustawa gwarantuje z kolei zwrot części kosztów utworzenia stanowiska pracy, przeszkolenia i wynagrodzenia repatrianta – do wysokości 12-krotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w przypadku zatrudnienia repatrianta na 24 miesiące.

Po 1989 r. nie było lepszego momentu na realizację systemowej repatriacji. Po pierwsze, mamy rząd, który od początku swojej działalności (jeszcze w poprzedniej kadencji) podkreśla, jak ważna jest polityka historyczna w procesie budowy państwa dumnego ze swojej przeszłości i jego wkładu w historię Europy. Taki program idealnie wpisałby się w tę narrację. Po drugie, aktualna koniunktura gospodarcza w Polsce, a szczególnie potrzeby rynku pracy na niespotykaną dotychczas skalę, stwarza szanse naszym rodakom na naprawdę bezpieczny powrót do Ojczyzny. Po trzecie, nie bez znaczenia dla efektywności procesu repatriacji jest również aktualny rozwój technologii transportowej i spadek kosztów podróżowania. Po czwarte, resortem scalającym i nadzorującym ten program mogłoby być powołane niedawno do życia Ministerstwo Aktywów Państwowych. Po piąte wreszcie, nie mniej ważnym elementem jest realizowany przez państwo program wsparcia udzielanego rodzinom za pomocą programów socjalnych.

Trzeba bowiem pamiętać, że osoba lub rodzina decydując się na powrót do Polski, podejmuje decyzję właściwie nieodwracalną. Dlatego przyjazd do kraju, który nie gwarantuje systemowego wsparcia w adaptacji, znalezieniu mieszkania, pomocy w nauce języka, a co najważniejsze – nie może zapewnić stałego zatrudnienia, zawsze będzie wielkim ryzykiem. Obecnie ryzyka te wydają się zminimalizowane.

Warto więc stworzyć spójny dla wszystkich spółek Skarbu Państwa program repatriacyjny, przy czym rola spółek ograniczałaby się do jasnego i wyczerpującego poinformowania o możliwościach podjęcia pracy przez repatriantów w danej spółce. To na pewno nie jest zadanie przekraczające możliwości rządu. Potrzebne byłoby m.in. uruchomienie jednego, dedykowanego serwisu internetowego, gdzie w ustandaryzowany sposób każda firma mogłaby prezentować swoją ofertę pracy i jednocześnie przybliżyć profil swojej działalności. Serwis ten adresowany byłby do Polaków na Wschodzie, ale także do tych, którzy przybyli już do naszego kraju. Powinien być on także centralnym miejscem dla wszelkich innych informacji związanych z procesem repatriacji (kwestie administracyjno-urzędowe, mieszkaniowe, kursy językowe, zawodowe, możliwości edukacyjne dla młodzieży z rodzin repatriantów itp.). Dzisiejsza technologia i odpowiednio zaprojektowane nowoczesne narzędzia internetowe to olbrzymia siła oddziaływania, czego nie trzeba już chyba nikomu tłumaczyć. Przy takim projekcie nieodzownym wydaje się także przygotowanie profesjonalnego spotu informacyjnego. Z jednej strony jako narzędzia do tzw. „podbicia” efektywności dotarcia z przekazem do wszystkich potencjalnych adresatów, z drugiej – jako narzędzia budującego wizerunek państwa polskiego jako wspólnoty, która nie zapomniała o swoich rodakach na Wschodzie i chce pomóc w ich powrocie do Ojczyzny. Koszty takich działań będą relatywnie niewielkie, a zysk zarówno gospodarczy, jak i wizerunkowy wart będzie na pewno ich poniesienia.

Dla wdrożenia takiego programu potrzebne jest jednak przede wszystkim jasne zakomunikowanie takich oczekiwań przez rząd. Same dotychczasowe wytyczne premiera związane ze społeczną odpowiedzialnością biznesu (CSR) wydają się być niewystarczające. Choć oczywiście warto przy okazji na te wytyczne się powołać. „Dobre praktyki w zakresie społecznej odpowiedzialności biznesu w spółkach z udziałem Skarbu Państwa” ze stycznia 2018 r. zakładają, że spółki państwowe powinny propagować nowoczesny model funkcjonowania oparty na społecznej odpowiedzialności biznesu i zrównoważonym rozwoju, dając tym samym przykład innym podmiotom na rynku polskim. Podkreśla się tam również powiązanie celów ekonomicznych spółek w skali mikro z celami makrogospodarczymi i prospołecznymi. – Dla firm państwowych to powinien być projekt nie tyle społecznej odpowiedzialności biznesu, ile społecznej powinności biznesu – podkreśla Marcin Świegocki.

Jak specjalny program wprowadzania repatriantów do firmy miałby wyglądać w spółce LS Airport Services? – Planujemy wyznaczyć dedykowaną osobę w dziale rekrutacji dla takich pracowników oraz odrębny adres zgłoszeniowy. Koniecznym jest przeprowadzenie kampanii uświadamiającej i promującej projekt wśród pracowników. Przygotowujemy pod tym kątem również kadrę kierowniczą. Docelowo chcemy wprowadzić model, w którym opiekunami dla poszczególnych grup repatriantów rozpoczynających pracę staną się przeszkoleni, wdrożeni i doświadczeni pracownicy-repatrianci. Atutem naszej spółki w kontekście omawianego programu jest okoliczność, że możemy zaoferować pracę całej rodzinie. Kobiety mogą bowiem znaleźć zatrudnienie m.in. w obsłudze pasażerskiej w terminalu lotniska bądź przy sprzątaniu i wyposażaniu pokładów samolotów w odpowiedni ekwipunek, natomiast mężczyźni m.in. przy obsłudze płytowej samolotów. Z kolei dzieci rodzin repatriantów będziemy zachęcać do podjęcia nauki na kierunkach lotniczych w szkołach, które objęte są naszym programem wspierania szkolnictwa branżowego, czyli programem „LS Academy” – opowiada Dyrektor Biura Zarządu LS Airport Services SA.

– Niedawno rozmawiałem również z kolegą z władz Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. Jak usłyszał o projekcie repatriacji, poprosił, żeby koniecznie poinformować go, kiedy projekt ruszy. W zrzeszeniu potrzebują nawet kilkudziesięciu tysięcy kierowców. Cenią ludzi z mentalnością wschodnią, bo są pracowici. Zaangażowany kierowca na trasach wschodnich może zarobić nawet 2000-2500 euro netto miesięcznie – dodaje Marcin Świegocki. To pierwszy z brzegu przykład, jak ogromne zainteresowanie mógłby wzbudzić tego typu rządowy program.

Poważnym grzechem zaniechania jest brak przeprowadzenia szeroko zakrojonej i systemowo zorganizowanej przez nasze państwo akcji repatriacyjnej polskich rodzin, potomków zesłańców ze Wschodu. Odpowiedzialność naszej wspólnoty narodowej za to zaniechanie jest szczególnie wyraźna na tle innych państw, które takie zadanie już zrealizowały – m.in. Niemcy i Czesi. Warto pamiętać, że Polacy na Wschodzie to całe rodziny, które aparat komunistycznego terroru przymusowo tam wysiedlił celem fizycznego i psychicznego wyniszczenia. To tacy sami Polacy jak my, tylko mieli od nas zdecydowanie mniej szczęścia. Jeśli pojawia się szansa stworzenia programu, który umożliwi chociaż części z nich powrót do Ojczyzny i godziwe tu życie, trzeba zrobić wszystko, by tę szansę wykorzystać. A że przy okazji taki program idzie w parze z obecnym interesem gospodarczym naszego kraju, tym lepiej. Jeśli więc nie teraz, to kiedy?

 

Czytaj także na stronie fpg24.pl

 

 Grudniowy numer FORUM POLSKIEJ GOSPODARKI z dzisiejszym wydaniem GPC.

 

Źródło: Krzysztof Budka/fpg24.pl

Wczytuję ocenę...


Okiem Konserwatysty. Banery antyaborcyjne - felieton - Bawer Aondo - Akaa
Wczytuję komentarze...
Najnowsze